sobota, 28 grudnia 2013

I część 3

Sen. Wszystko zaczęło się od snu. Słyszała głos. Głos, który pytał ją, jak wiele cierpienia możne znieść. Głos, który wystawiał ją na próbę. Głos, który zdawał się być głosem boga. Nie musiała mu odpowiadać. Zawsze cierpiała. Zawsze, gdzie nie sięgnęła pamięcią był smutek. Każdy się z niej śmiał, każdy z niej szydził. Zawsze była inna. Ten głos też z niej szydził. Śmiał się, jak bardzo jest słaba. Jak wiele cierpienia mogę znieść...? Każde cierpienie. Każde cierpienie jest dla mnie niczym! Każde cierpienie ma sens... Każde prowadzi do pełni życia! Żaden ból nie jest nie do wytrzymania. Zniosę każdy ból, każde cierpienie! Udowodnię to! Udowodnię! I nagle strzały przekuły całe jej ciało. Każdy ruch powodował ból. Słyszała śmiech. A w jej ciele tkwiło coraz więcej ostrych strzał. Z jej oczu nie upłynęła nawet jedna łza. Ten ból jest niczym... Niczym, bo każdy ma moc. Bo każdy może to znieść. Bo ból nie może zabić... Jej cieple, nagie ciało zaznawało ciosu za ciosem. Z miękkiej skóry sączyła się ciepła krew. Krew,która utworzyła rzekę. Rzekę, z której czerpali ludzie i pili. Krew sprawiała, że ich cierpienia znikały. Smutek zamieniał się w radość, a w ich sercach panował spokój. A ona. Ona poczuła radość. A wtedy wszyscy ludzie zostali dotknięci zarazą. Ona widząc to poczuła się winna. I błagała, o więcej strzał. Błagała, o własny ból. Bo wiedziała, że tylko to sprawia, że oni mogą żyć. Żyć i być szczęśliwi. Wiedziała, że jeśli nie będzie cierpieć ich rodziny zaznają żałoby, a oni wszyscy zginą. Wiedziała, że kto zaczerpnie z rzeki zginie, gdy ona będzie szczęśliwa. Wiedziała, że ma ratować przez cierpienie. I wtedy poczuła ciepły wiatr. Strzały zniknęły, a ona znalazła się na łące. Była naga, otulały ją tylko białe skrzydła. Jej własne skrzydła. Idź, rozkazał jej głos, a ona obudziła się ze snu. Snu, którego nigdy nie zapomniała. Snu, który zdał jej się dziwny, ale nie godny uwagi. "Czas zacząć nowy dzień" pomyślała i zaczęła zbierać się do szkoły...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz