niedziela, 29 grudnia 2013

I część 2

- Na kogoś czekasz?- spytałam lekko przestraszona Oli.
- Nie. Miałyśmy być same....- odpowiedziała zaniepokojona pukaniem.
- Może pójdę z tobą zobaczyć kto to?- zaproponowałam, widząc zaniepokojenie na jej twarzy. W odpowiedzi kiwnęła głową. Podeszła cicho do drzwi, gdy znowu ktoś zapukał. Otworzyła zamek.. Za drzwiami stało dwóch policjantów.
-Dzień dobry. Policja. Czy nie wiecie Panie nic, na temat mieszkającej tutaj w bloku, pod numerem 7 Pani Kowalik?- zapytał grzecznie policjant, nie ukazując jednak sympatii.
-Nie. Dopiero się przeprowadziliśmy. Przykro mi. -Ola była szczerze przygnębiona. Ta dziewczyna lubi pomagać ludziom. Wcześniej miała rodzeństwo, które tragicznie zginęło. Chyba młodsze. Teraz pomaga każdemu człowiekowi. Nie mówiła mi tego, ale ja to po prostu wiem. Starczyło chwile z nią pogadać, poznać ją, spojrzeć w oczy i zdać się na intuicję, którą otrzymałam... Rozmowa z policjantem, na tym się zakończyła. Grzecznie podziękował, wraz z kolegą, który do tej pory się nie odezwał. Przejmował się córką, o której przypomniał sobie na widok Oli. Zapewne ma jakieś problemy. Albo zdrowotne, albo z prawem, co można przypuszczać, biorąc pod uwagę, że sam jest jego stróżem. Zbuntowana...
-Ale nas nastraszyli- uśmiechnęła się do mnie Ola, gdy tylko zamknęły się drzwi.- Może skończysz swoją opowieść? Strasznie wciąga! W drodze do jej pokoju minęłyśmy wielkie lustro. Dziwi mnie fakt, że do tej pory nie spotkałam nikogo, kto zauważył, że moje odbicie w lustrze jest inne niż ja. Ale to chyba lepiej dla mnie.
-A na czym skończyłyśmy?- zapytałam wyrywając samą siebie z zamyślenia.
- Że śmiałaś się z jego głosu. -zaśmiała się znowu sympatycznie.
-Jasne. Potem było codzienne męczenie go na skype. Ciągłe telefony. Godzinne rozmowy. W sumie milczenie nie rozmowy... Ale były! Uczestniczyła też w nich Madi. Nie zawsze, ale bardzo często! Wymieniliśmy się zdjęciami. Podobał mi się. Ale wszyscy mówili, że jest brzydki. Głupio zgadzałam się z ich zdaniem. Sama też nie byłam i nie jestem ładna...
-Jesteś śliczna!- przerwała mi z oburzeniem przyjaciółka
-Tak, tak. Dobra daj mi skończyć. Po około trzech dniach stwierdziłam, że jako cicha wielbicielka będę wysyłać mu e-maile. Oczywiście z innego nicku. Z konta, które było przeznaczone do tego typu spraw. Nie wiem czy minął tydzień, jak zgadł, że to ja. I zostaliśmy parą. Na kilka dni, ale parą. Przez kilka miesięcy na początku walczyłam jeszcze z uczuciem, do mojej pierwszej miłości. Ostatecznie  jednak moje serce zostało oddane Ziemowitowi, a on z czasem pokochał i mnie. Były trudniejsze chwile, ale były też te piękne. Nie widzimy się za często, ale miłość wiele potrafi- skończyłam lekko rozmarzona wspominając każde spotkanie z chłopakiem, o którym właśnie skończyłam opowiadać.
-Łał...- Oczy Oli błyszczały, a po niej samej można było widać wielkie zaskoczenie. Ja sama myślałam zaś o tym, co niósł ze sobą jeszcze ten dzień. Jak wiele zmian w moim życiu uczynił... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz